Strona główna > Artykuł

"Nick Furry", czyli David Hasselhoff w stajni Marvela

Czwórka

- Niemiecka gwiazda szklanego ekranu i nieustraszony strażnik z serialu "Słoneczny patrol" w tej roli jest fantastyczny, bo uosabia wszystko to, czym komiksowy Nick Furry był - samcem alfa - mówi bloger Łukasz Stelmach.

David Hasselhoff na planie serialu "Słoneczny patrol" w 1989 roku fot. PAP/LFI/MARIO CASILLI-MPTVA

"Nick Furry" - na czym polega przyjemność oglądania bardzo złego filmu? (Pierwsze słyszę/Czwórka)


Czytaj także
królik 1200.jpg
Donnie Darko. Nawiedzony przez... Królika

Premiera filmu "Nick Furry" odbyła się w 1998 roku, chwilę po tym jak David Hasselhoff w spin-offie "Słonecznego patrolu" gonił po nocy przybyszów z kosmosu. - Można się z niego śmiać, ale  widać, że aktor w roli superagenta ze stajni Marvela czuł się, jak ryba w wodzie. I wydaje mi się, że każdy fan komiksowej serii powinien to docenić - dodaje rozmówca Martyny Ogonek.

W filmie nie brakuje absurdalnych rozwiązań scenariuszowych oraz futurystycznych gadżetów, bez których w latach 90. nie mogła odbyć się żadna produkcja science-fiction. - To był film, który miał zacząć serial, ale okazało się, że nie ma zapotrzebowania na taką produkcję - mówi Stelmach i tłumaczy, na czym polegały największe błędy tej realizacji i dlaczego kinomani śmiali się z postaci Andrei Von Strucker 

***

Tytuł audycji: Pierwsze słyszę

Prowadzi: Kamil Jasieński

Materiał przygotowała: Martyna Ogonek

Data emisji: 15.03.2017

Godzina emisji: 7.15

kul/jsz